Film pt. „Oppenheimer” przypomniał, do czego wykorzystuje się głównie pierwiastek o nazwie uran. Dzięki niemu można zbudowano straszną i śmiercionośną broń, jaką jest bomba atomowa. Nic dziwnego, że Związek Radziecki też tego pragnął i zaczął w latach 50. XX wieku intensywne poszukiwania na terenie naszego kraju. To żadna pomyłka. Faktycznie działały kopalnie uranu w Polsce. Dzisiaj są to już tylko obiekty, które można w bezpieczny sposób zwiedzać. Jeden z nich, Stara Kopalnia uranu Kletno, ma do zaoferowania ciekawe atrakcje.
„Uran z polskiej ziemi da nam ciepło, światło i siłę” – mówił dokumentalista Aleksander Domalewski. Władze Związku Radzieckiego widzieli w uranie tylko siłę. Zanim jednak wydobywali go w Kletnie i Kowarach na Śląsku, najpierw w tych samych miejscach setki lat wcześniej rozwijało się średniowieczne górnictwo kruszcowe. Ludzie wówczas dokonywali prostymi metodami eksploatacji rud żelaza, głównie magnetytu. Produkowano przecież różne talizmany, amulety i podobne przedmioty.
Kiedy jednak w XX wieku znaleziono inny surowiec, Stalin podjął decyzję! Koniecznie trzeba jak najszybciej przeobrazić kopalnie rud żelaza na takie, w których będzie wydobywany uran. Bez martwienia się o zdrowie wielu tysięcy górników, tajne kopalnie uranu w Polsce służyły do wydobywania setek ton owego surowca. Po II wojnie światowej znaleziono coś jeszcze straszniejszego – uran 235, a więc rozszczepialny izotop pierwiastka będący podstawą bomb atomowych.
W Kowarach znajdowała się „Kopalnia Podgórze”. Co ciekawe, była to druga co do wielkości wydobycia kopalnia w Polsce. Same wyrobiska utworzono właśnie w latach 50. Przez kilka lat intensywnie prowadzono tam prace. Obecnie śmiało można tam się udać, aby na własne oczy ujrzeć coś, co jest ukryte głębiej. Mowa o dawniejszej historii kowarskiego górnictwa, a także codzienności górników, choć to technika eksploatacji podziemnych złóż uranu oraz tajna działalność Zakładów Przemysłowych R-1 wzbudza największą fascynację.
Czy do owej kopalni należy wchodzić tylko w specjalnym kombinezonie? Spokojnie. Dzisiaj poziom promieniowania pod ziemią nie stanowi już zagrożenia dla ludzkiego zdrowia. Dlatego kopalnia uranu Kletno również nadaje się do zwiedzenia. Tam też, tak samo jak w Kowarach, są otwarte trasy turystyczne, którymi niegdyś poruszali się przymusowi robotnicy, żołnierze, a nawet więźniowie. Wiadomo, że uran musiał być wydobywany i wywożony bez słowa sprzeciwu.
Kopalnia uranu Kowary to miejsce, które warto zwiedzić z przewodnikiem, pod warunkiem, że nie cierpimy na klaustrofobię. Wszak chodniki są dość wąskie, znajdują się głęboko pod ziemią i mają długość kilkaset metrów. Jednak zostawmy Kowary i udajmy się do Kletna, gdzie poza sekretami PRL-u, w sztolni nr 18 zobaczymy kolorowe minerały. Są nimi np. białe kwarce, zielone malachity, a także fluoryty. Te ostatnie potrafią zmieniać barwę z różowej na czarną (umożliwia to uran).
Ale na turystów, w tym na dzieci, czekają też inne atrakcje. To dobrze, bo samo chodzenie korytarzami bywa czasem dość nużące. Na szczęście najbardziej kolorowa sztolnia przyciąga czymś jeszcze. Ciekawą przygodą jest chociażby Quest Terenowy. To trwająca trzy godziny edukacyjna gra terenowa prowadzona przez doświadczonego animatora, przypominająca łamigłówkę o tematyce górniczo-mineralogicznej, w konwencji słynnego i lubianego Mincecrafta. Składa się ona z zadaniowego spaceru i poszukiwania skarbów. Na koniec każdy może uzyskać nagrodę!
Oczywiście to nie jest jedyna opcja do wyboru. Przyjazna dzieciom i dorosłym osobom Kopalnia uranu Kletno ma też do zaoferowania Nocne Zwiedzanie, Misję U-238 (fabularyzowaną oraz integracyjną grę dla starszych uczestników, którzy muszą wcielić się w role naukowców i odnaleźć tajne depesze), Warsztaty Geologiczne składające się z dwóch bloków (zwiedzania połączonego z opowieściami natury historycznej oraz kursu uczącego rozpoznawania różnych minerałów) i Małego Odkrywcę (zabawę polegającą na „wykuwaniu” skamieniałości sprzed minionych lat).
Jednak najbardziej popularna jest Ekstremalna przygoda przeznaczona głównie dla osób pełnoletnich. Cena jest spora, gdyż wynosi aż 200 zł, ale warto tyle wydać. Dlaczego? Bo ma się możliwość odkrywania labiryntów niedostępnych dla większości turystów! Miejsc, gdzie w średniowieczu wydobywano rudę żelaza. Jaka sama nazwa wskazuje, owa atrakcja wymaga pewnych zasad. Uczestnik musi mieć ze sobą odpowiedni sprzęt. Niezbędne okażą się m.in.: kask wspinaczkowy, kombinezon i rękawice ochronne (nie przeciwko nietoperzom, tylko jako zabezpieczenie przed skaleczeniami).